Ave Caesar

– Teraz pani kolej – powiedział młody asystent ze słuchawkami na uszach i notatnikiem w ręku popychając ją lekko w stronę wejścia.
Niedecydowana podeszła do jasnej linii oddzielającej ciemny przedsionek od sceny „Ave, Caesar, morituri te salutant” pomyślała. „Czy tak czuł się Faust, gdy sprzedał duszę diabłu za obietnicę wiecznej młodości?” Ona też sprzedaje duszę za możliwość znalezienia w wyszukiwarce Google swojego nazwiska. Pokolenia uczniów będą się zastanawiać co chciała powiedzieć w swojej książce.
A tak naprawdę, to co chciała powiedzieć?

Alias Kinga

– Nazwisko? – Mężczyzna zza biurka zastygł w oczekiwaniu, trzymając długopis zawieszony nad kartką papieru.
– Alias.
– To jest nazwisko? – Tym razem pytanie zabrzmiało donośnie i z odpowiednią intonacją.
– A dlaczego nie? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
– Alias to nie nazwisko – stwierdził stanowczo. – Alias Sinobrody na przykład.
– Dobrze, może pan zapisać: Sinobrody.
– Ale to nie jest pani nazwisko! – w glosie pojawiła się nutka wściekłości. – Pani kłamie!
– Prawda jest zniekształcona przez mój punkt widzenia, przedstawiam panu to co ja uważam za prawdę, pan może się z tym zgodzić albo nie – stwierdziłam spokojnie sięgając do torebki.