Rozmowy z Zuzanną

Nie pamiętam jaki to był dzień tygodnia, ani czy byłam w biurze, czy w pokoju, ale jak podniosłam oczy znad zapisywanej kartki, zobaczyłam ją. Siedziała po drugiej stronie stołu i patrzyła na mnie brązowymi oczami jak kandydat w czasie rozmowy o pracę.Krótkie, ciemne włosy otaczały okrągłą twarz. Miała ładne usta. Ani gruba, ani chuda. O takich kobietach mówi się, że mają w sobie coś, ale dokładnie nie wiadomo co. Ubrana raczej sportowo niż elegancko. Spojrzałam pod stołem na jej buty. Tak jak myślałam, nosiła balerinki.

Konie, książki, kawa

I oczywiście morze. Wszystko razem się pięknie łączy — można jeździć konno po plaży (polecam, morska woda ma zbawcze działanie na kopyta). Można czytać leżąc na leżaku na piasku (słuchanie fal uderzających o brzeg uspokaja). Można też popijać kawę na tarasie kafejki i spoglądać jak niebo zlewa się na horyzoncie z morzem. Mieszkam nad morzemCzytaj dalej „Konie, książki, kawa”

Ave Caesar

– Teraz pani kolej – powiedział młody asystent ze słuchawkami na uszach i notatnikiem w ręku popychając ją lekko w stronę wejścia.
Niedecydowana podeszła do jasnej linii oddzielającej ciemny przedsionek od sceny „Ave, Caesar, morituri te salutant” pomyślała. „Czy tak czuł się Faust, gdy sprzedał duszę diabłu za obietnicę wiecznej młodości?” Ona też sprzedaje duszę za możliwość znalezienia w wyszukiwarce Google swojego nazwiska. Pokolenia uczniów będą się zastanawiać co chciała powiedzieć w swojej książce.
A tak naprawdę, to co chciała powiedzieć?

Alias Kinga

– Nazwisko? – Mężczyzna zza biurka zastygł w oczekiwaniu, trzymając długopis zawieszony nad kartką papieru.
– Alias.
– To jest nazwisko? – Tym razem pytanie zabrzmiało donośnie i z odpowiednią intonacją.
– A dlaczego nie? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
– Alias to nie nazwisko – stwierdził stanowczo. – Alias Sinobrody na przykład.
– Dobrze, może pan zapisać: Sinobrody.
– Ale to nie jest pani nazwisko! – w glosie pojawiła się nutka wściekłości. – Pani kłamie!
– Prawda jest zniekształcona przez mój punkt widzenia, przedstawiam panu to co ja uważam za prawdę, pan może się z tym zgodzić albo nie – stwierdziłam spokojnie sięgając do torebki.