Konie, książki, kawa

I oczywiście morze. Wszystko razem się pięknie łączy — można jeździć konno po plaży (polecam, morska woda ma zbawcze działanie na kopyta). Można czytać leżąc na leżaku na piasku (słuchanie fal uderzających o brzeg uspokaja). Można też popijać kawę na tarasie kafejki i spoglądać jak niebo zlewa się na horyzoncie z morzem. Mieszkam nad morzem i jest to dla mnie niezwykle przyjemne doświadczenie.

Dużo czytam, ale nie będę pisać recenzji, jest sporo blogów z recenzjami, mogę za to opowiedzieć co ostatnio czytałam i jaką mam na ten temat opinię. Czy powieść mnie zachwyciła, czy nie.

Jedną z książek, które czytam w tej chwili jest: „Musimy porozmawiać o Kevinie” Lionel Shriver. Jest to historia opowiadana przez matkę młodocianego zabójcy. Kobieta opisuje wydarzenia od narodzin dziecka, aż do jego pobytu w więzieniu w formie listów do swojego byłego męża. Chce zrozumieć dlaczego doszło do tragedii. Trudna książka, która mówi o zaburzonych relacjach matka — dziecko. Nie jest to tak wychwalana, cudowna miłość macierzyńska, o której wszyscy marzą. Autorka opisuje codzienność kobiety, która stara się pozostać przy zdrowych zmysłach pomimo ciężkich przepraw z synem. Książka bardzo mi się podoba, skłania do zamysłu nad rodzicielstwem, jego blaskami, ale także ciemną stroną, kiedy dochodzi do porzucenia dzieci, przemocy czy nawet morderstw.

Kolejna książka na mojej podręcznej półce to „Weź się ogarnij” Pani Bukowej. Polecam wszystkim nieogarniętym. Dostałam w prezencie urodzinowym i nie mogę się od niej oderwać. Pani Bukowa dużo je, śpi i mało pracuje. Jej filozofia życiowa sprowadza się do tego, że leniwce nie pracują, a jakoś żyją. Staram się wprowadzać w życie.

Jeszcze jedna książka na koniec, aby nie było, że wybieram same interesujące pozycje. „Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins ogromnie mnie rozczarowała. Na tylnej stronie, w opisie, przedstawiona jest jako trzymający w napięciu thriller, ale jak dla mnie napięcia było mało.

Kolejnym punktem na mojej liście są konie. Jeżdżę konno od tak dawna, że stałam się specem od dosiadu. Mogę zrobić doktorat, napisać pracę pod tytułem: Dlaczego jedni siedzą w siodle jak przyklejeni, a innych wyrzuca przy każdym foulée? Niestety, nalezę do tej drugiej grupy, dlatego moje obserwacje przydadzą się każdemu, kto usłyszał od trenera, że podskakuje na koniu jak worek ziemniaków. Zamówiłam kolejną książkę o poprawie dosiadu do kolekcji. Nazywa się: L’équitation centrée Sally Swift. Jeszcze jej nie mam, ale jak tylko ja dobrze obejrzę, to dam znać.

Kawa, piję jej tyle, )e w moich żyłach płynie ten aromatyczny napój przez cały dzień. Kawa daje mi energię na konfrontację z rzeczywistością, która skrzeczy i nie pozwala się oderwać od ziemi, aby bujać w obłokach.

Opublikowane przez Kasia z rancho

Katarzyna Godefroy — instruktor jeździectwa, prowadzi pensjonat dla koni, żona sympatycznego Francuza i mama trzech wspaniałych córek. W wolnym czasie czyta oraz z zapałem wyrywa chwasty w ogródku. Propagatorka idei wirtualnych adopcji.

7 myśli w temacie “Konie, książki, kawa

  1. Zazdroszczę Ci pięknego miejsca zamieszkania. Ja czytam mało. Chciałam tyle nadrobić, ale skupienie u mnie fatalne. Kawa tylko dwa razy dziennie. Okazyjnie do trzech. A filiżanka na zdjęciu jest obłędna. Chciałabym z niej wypić kawę. Z Tobą 💙

    Polubienie

  2. Żadnej z tych książek nie czytałam. Nigdy nie jeździłam konno, nawet na koniu nie siedziałam.
    Obawiam się, że oboje byśmy się siebie bali. Ja rozmiarów konia, a koń mojego strachu.
    Kawę piję bardzo rzadko. Wolę zieloną herbatę.
    Czekam na następne doniesienia z fali.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: